• Wpisów:15
  • Średnio co: 94 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 16:05
  • Licznik odwiedzin:4 507 / 1513 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
"Próbuję rozgryźć to życie
Czy nie weźmiesz mnie za rękę?
Zabierz w jakieś inne miejsce
Nie wiem kim jesteś
Ale ja
Ja jestem z Tobą"



Pogoda znacznie się zmieniła, stało się upalnie i duszno. Postanowiłam wiec się przebrać.
Założyłam spodenki materiałowe z wysokim stanem i do tego białą bluzkę. Związałam włosy w kucyk i lekko poprawiłam makijaż.
Ostatnie przeglądnięcie w lustrze - mogę iść !
-Gdzie sie panienka wybiera ? - w drzwiach stanęła moja mama.
-Nie ważne, ale nie martw sie wrócę przed kolacją.- powiedziałam starając sie ominąć zrezygnowany wzrok mamy.
Ona tylko westchnęła i wyszła z pokoju.
Ciężko mi jest z nią tak rozmawiać, ale na razie nie potrafię inaczej, nie teraz.
Szybko przebiegłam przez schody, kierując sie w stronę kuchni,
na szczęście nikogo tam nie było, nikogo komu musiałabym tłumaczyć gdzie idę.
Wyszłam tylnymi drzwiami i pospiesznie udałam sie na umówione miejsce.Diego już tam był, siedział zamyślony na ławce i spoglądał przed siebie. Nawet nie zauważył ze przyszłam.
-Przepraszam za spóźnienie - powiedziałam i tym samym wyrwałam go rozmyśleń.
-Nie, nie spóźniłaś sie. To ja przyszedłem za szybko. To jak idziemy?
-Idziemy !
Droga nie trwała długo, po krótkiej rozmowie dotarliśmy na miejsce.
Miedzy drzewami krył sie śliczny budynek. Z oddali było widać napis "Studio On Beat".
- łał - wydusiłam, Diego tylko sie zaśmiał, chwycił mnie za rękę i pociągnął.
-Chodź wejdziemy.
W środku budynku, było jeszcze piękniej.
Kolorowe ściany i dużo przestrzeni, a z kącików sali dochodziła przyjemna dla ucha muzyka.
-Zaczekaj tutaj, zaraz wracam. - zakomunikował i zniknął za drzwiami jakiegoś pomieszczenia.
Po krótkiej chwili wrócił z jakąś kartką.
-Jutro są przesłuchania, wypełnij to i zostaw w sekretariacie. - powiedział podając mi formularz.
-Dzięki ! Też się tu uczysz ?
-Nie, jestem starszy niż mogłoby się wydawać. - zadowolony przeczesał włosy ręką.
Uwielbiam ten jego uśmiech, nie wymuszony i szczery. Wygląda w tedy bardzo niewinnie i słodko.
-Może pójdziemy napić się czegoś ?
-Przepraszam Violetto, ale nie mogę
-Rozumiem, innym razem - uśmiechnęłam się szeroko, chłopak niestety nie odwzajemnił uśmiechu.
-Niestety nie będzie innych razy. - powiedział zrezygnowany.
Nie rozumiałam o co mu chodzi, patrzyłam z zapytaniem na niego, ten tylko wzruszył ramionami.
-Coś się st... - nie dokończyłam mówić, Diego złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
-Mam nadzieję że się tu dostaniesz. - powiedział, puścił moją dłoń i odszedł.
Zdziwiona patrzyłam w kierunku chłopaka. Zachowywał się dziwnie - co najmniej jakbym poprosiła go o rękę. W sumie byłoby to dziwne.

Zamyślona wpadłam na kogoś i wylądowałam na ziemi.
Czułam silny ból w kostce a w oczach stanęły mi łzy.
-Naucz się łazić ! - krzyknęłam zła.
-Przepraszam - powiedział chłopak i schylił się nade mną.
-Przepraszam nie wystarczy. - wrzasnęłam jeszcze głośniej, poddenerwowana spojrzałam na chłopaka. Widać ze był przejęty tym co się stało.
-Wiesz, mogłabyś być milsza.
-Niby z jakiej racji? Przez Ciebie nie będę mogła wziąć udziału w przesłuchaniu. - chłopak delikatnie zbliżył się do mojej nogi, która spoczywała na ziemi. Wyciągnął swoją dłoń ku mojej.
-Zaciśnij gdy cię zaboli.
Lekko złapałam jego rękę, była zimna, co było dziwne przy takiej temperaturze na zewnątrz.
Powoli zaczęłam wycofywać swoja dłoń, ale chłopak delikatnie ja ujął.
Nacisnął na moją nogę, a ja zacisnęłam jego rękę najmocniej jak umiałam. Kostka tak piekielnie bolała, że łzy zaczęły spływać mi po twarzy.
-Nie jest dobrze - wstał i zmartwiony podrapał się po głowie.
-Tyle to i ja zauważyłam - parsknęłam pod nosem.
-Powinnaś wrócić do domu.
-Powinnam, tylko na razie nie wiem jak ! Może nie zauważyłeś, ale nie mogę wstać ! - Chłopak lekko się uśmiechnął. Złapał mnie pod rękę i podniósł.
-Dzięki za pomoc, ale ja już sama sobie dam radę. - rzekłam, i po kilku sekundach postawiłam pierwszego chwiejnego krokach, niestety ponownie wylądowałam w ramionach bruneta.
-Jesteś najgorszą niezdarą, jaką kiedykolwiek przyszło mi ratować - parsknął śmiechem.
-Znalazł się bohater... - przewróciłam oczami i chwyciłam się ramienia chłopaka.
-To może mnie tak teraz odprowadzisz ? - nie miał wyboru, chciał czy nie musiał mnie odprowadzić.
-Jasne- odpowiedział krótko. - To gdzie mieszkasz ?
-Niedaleko, tuż za parkiem.
-Mam nadzieję ze nie jesteś ciężka - uśmiechnął się głupkowato i wziął mnie na ręce.
-Skończyłeś już ? Nie mamy czasu !
__________________________________________________
W końcu jest, napisałam !
3 rozdział - wiem że wiele mu brakuje do ideału ale mam nadzieję ze mimo to choć trochę wam się spodobał !
Zapraszam do pisania szczerych i długich komentarzy - takie najbardziej motywują do działania !

A teraz pytanka :

1.O co mogło chudzić Diego ?
2.Kim był tajemniczy chłopak ?
3.Violetta pójdzie na przesłuchanie ?

Odpowiadajcie ! :3

Iwona
  • awatar ♪ The Last Song ~ Ostatnia Piosenka ♪: Ja mnie tu dawno nie było xD Boskie Iwona <33 :* A gdzie next ? czekam *o* :*
  • awatar Fans de Violetta ♥: Gdzie next :ccc
  • awatar "És él amor lo qué arranco": kolejny zajebisty rozdział <3 tak cudownie piszesz, że aż nie ma słów po prostu WOW ja już mam swoją teze... Diego I Leon (ten chłopak) są wampirami, dlatego leon miał zimną skórę. Diego nie chciał się już z nią spotykać, bo nie chce żeby się w nim zakochała... a i Viola pójdzie na przesłuchanie :))
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (31) ›
 

 
Cześć !
Dziś zapraszam was na luźny wpis. Dawno takiego nie było.
Co prawda miałam dodać nowy rozdział, ale gdy go napisałam komputer mi sie zaciął i rozdział przepadł _.._ a pisać drugi raz mi sie nie chciało.

Jak tam mikołajki ? Byliście grzeczni w tym roku ? haha : D
Nie przepadam za JB, ale uwielbiam ta świąteczną piosenkę w jego wykonaniu !
Santa Claus Is Coming To Town ♥
Za około 2 tygodnie święta a za tydzień moje urodzinki 17 ! :3

O ta piosenkę tez uwielbiam *.* !

A tak w ogóle to od poniedziałku zaczynają sie powtórki Violetty3 :c
I dopiero po nowym roku zaczną sie nowe odcinki,.
#Spojler_uwaga
Nie wiem czy wiecie ale po przerwie dowiemy sie ze Antonio umarł :c
Ale pewnie wiecie ! haha


No nic, będę już kończyć. Nie mam w ogóle pomysłu na wpis, ale postanowiłam jakiś dodać z okazji 6 grudnia !
Jutro postaram sie dodać rozdział !
Ciao ♥
Iwona.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Chłód otulił moje ciało. Sięgnęłam po kołdrę, która w nocy spadła na dywan, zaciągnęłam ją po samą szyję i cichutko westchnęłam.
-Niby Buenos Aires a poranki mają tu zimne...
Zegarek wskazywał 5:15, no nic chyba już nie zasnę...
Nałożyłam na siebie szlafrok i zeszłam na dół.
Po kuchni krzątała się jakaś kobieta.
Weszłam niepewnie do pomieszczenia i zapukałam w futrynę.
-O mój Boże ! -wzdrygał przestraszona -Nie skradaj się tak kruszynko !
-Przepraszam, nie...
-Już dobrze ! Nie przejmuj się ! Violetta... tak ? - przerwała
-Tak, a Pani kim jest ? - dopytywałam, kobieta podeszła bliżej i uśmiechnęła się serdecznie.
-Kochanie, nie mów mi "Pani" tylko Olga, jestem tutaj gospodynią.
Jakieś szczególne życzenia na śniadanie ?
-Nie, nie. Zrobię sobie tylko kawę - odpowiedziałam i złapałam za czajnik. Olga szybko mi go wyrwała z ręki i odsunęła krzesło.
-Siadaj, ja ci zrobię ! -rozkazała
-A tak w ogóle dlaczego jeszcze się nie prześpisz, jest bardzo wczesna pora.
-Nie mogę spać, to przez tą zmianę czasu.
-A wybrałaś już szkołę ?
-Szkole ? - nie rozumiem. O jaką szkole jej chodzi.
-No chyba do szkoły musisz chodzić. Twoja mama mówiła że masz piękny głos. Może to dobra szkoła dla Ciebie... - kobieta wraz z kawa podała mi ulotkę "Studia On Beat". Może to jakieś rozwiązanie...
muszę się jeszcze zastanowić.
Gdy już wypiłam kawę i trochę porozmawiałam z Olgą, postanowiłam przejść się po mieście.
Ubrałam ulubione jeansy z wysokim stanem, biały top cropp z długimi rękawami i czarne trampki.
Przeczesałam włosy i lekko się umalowałam.
Chwyciłam torbę a do niej włożyłam ulotkę szkoły.


Szłam chodnikiem ludzi prawie nie było widać. Co się dziwić, w końcu jest 6 rano !
Słońce już dawno wyszło zza chmur a ptaki już dawno zaczęły śpiewać. Dlaczego wiec ludzie jeszcze śpią ?
Przy najbliższej ławce postanowiłam zostać, nie chciałam oddalać się bardzo od domu.
Położyłam się na ławce a nogi zawiesiłam na oparciu. Zamknęłam oczy i powoli oddychałam.
Lekki wiatr powiewał moje włosy. Otworzyłam oczy i ujrzałam... Diego ?
Nie Violetto, to na pewno wyobraźnia płata ci figle...
ponowne zamknęłam oczy, w razie czego lekko się uszczypnęłam w rękę i powoli znowu podniosłam powieki.
On dalej tam stał, tym razem szeroko uśmiechnięty.
-Diego ? - zawołałam na głos.
-Mi też miło Cię widzieć - uśmiechnął się dziarsko - Spałaś tu ? - zapytał.
-Nie, po prostu poznaje miasto... - wymamrotałam i przyjęłam siedzącą pozycję, brunet usiadł obok mnie.
-Wiedziałem że się jeszcze spotkamy, ale nie wiedziałem że tak szybko ...
-Jasne, pewnie tylko tak mówisz -zadrwiłam.
-Wiesz Buenos Aires jest mniejsze, niż mogło by się wydawca.
-Małe i dość nudne..
-Dopiero się miasto budzi, za niedługo to odszczekasz... - zaśmialiśmy się oboje.
-Diego...
-Tak ?
-Mam pytanie ... - schyliłam się by wyciągnąć ulotkę z torby i podałam ją chłopakowi.
-Wiesz gdzie ta szkoła jest ? - kontynuowałam.
-Wiem... zaprowadzić cię ?
-Tak... ale nie teraz, za niedługo moja mama wstanie i będzie mnie szukała...
-To może po południu ? - zaproponował, nie mogłam się nie zgodzić.
-O 14, w tym miejscu ? - Diego kiwną głową.
-No to do zobaczenia - wstał, odwrócił się na pięcie i ruszył w swoją stronę.
-Do zobaczenia - szepnęłam pod swoim nosem, uważnie przyglądając się odchodzącemu brunetowi.
__________________________________________________I jest 2 rozdział. Piszcie w komentarzach jak sie wam podobał.
Ciao ♥
 

 
-Prosimy zapiąć pasy, będziemy przygotowywać się do stratowania- usłyszeliśmy głos stewardesy.
Zamknęłam oczy i przez chwilę wstrzymałam oddech, nienawidzę tego momentu, gdy samolot nabiera prędkości, wybija się w górę a mnie wbija w fotel.
-Wszystko dobrze ? Wezwać pomoc ? - zapytał mężczyzna siedzący obok mnie, dobrze zbudowany brunet o ciemnych oczach.
-Co ? Nie, nic mi nie jest ! -odpowiedziałam i automatycznie spojrzałam na swoją dłoń zaciśniętą na nadgarstku bruneta.
-Przepraszam - wybełkotałam, przez chwilę myślałam że spalę się ze wstydu.
-Nic się nie stało - powiedział rozbawionym głosem - Jestem Diego - przedstawił się uprzejmie, podając rękę.
-Violetta - odparłam, ściskając jego dłoń.
Popatrzyłam przez okno, chmury nad nami zakryły większą połowę nieba przez co ląd w ogóle nie był widoczny.
No nic, miejmy nadzieję że do zobaczenia Hiszpanio.
Nałożyłam sobie słuchawki na uszy, i puściłam swoją ulubioną piosenkę.
Lot miał trwać długo, a odrobina snu mi się przyda.

-Violetto, wstawaj - głos Diego był tak delikatny i miły że gdyby nie turbulencje z pewnością bym się nie obudziła.
-Co się dzieje ? - powiedziałam zaspana, przeciągając się.
-Zaraz będziemy lądować, zapnij pasy - zakomunikował i uśmiechnął się pokazując swoje śnieżnobiałe zęby.
Jest naprawdę przystojnym facetem, pewnie jego dziewczyna jest bardzo zazdrosna o inne.
Taki facet nie może być sam.
-Dziękuję ! - ostatni raz ziewnęłam i przypięłam pasy.
-Dasz sobie radę, czy ponownie użyczy ci swojej dłoni ? - wyciągnął swoją rękę ku mojej, a ja zachichotałam.
-Myślę że sobie sama poradzę - odparłam.
-Jak chcesz.. - odpowiedział i posłał mi ciepłe spojrzenie.

Po wylądowaniu czekała już na nas taksówka, miała nas zawieść do nowego domu.
Buenos Aires wcale nie jest takie brzydkie, jak wydawało mi się gdy oglądałam zdjęcia w internecie.
Wysiedliśmy przed dużym, białym budynkiem z wielkim ogrodem i tarasem.
-Zaprowadzę cię do twojego pokoju - oznajmił partner mamy i złapał moje walizki, szłam tuż za nim.
W środku dom był piękny, dużo obrazów i wazonów, na środku czarny fortepian, a na oknach białe storczyki nadające świeżości pomieszczeniu.
-Ty po schodach... - pokierował mnie mężczyzna.
Stanęliśmy przed białymi drzwiami.
-Gotowa ? - skinęłam głową i otworzyłam drzwi.
Pokój był bardzo w moim stylu, różowy ale z elementami białymi.
-Podoba się ?
-Tak, jest ładny...
-Violetto, mam nadzieję że wspólne mieszkanie poprawi nasze stosunki.
Na początku nie rozumiałam o co mu chodzi, patrzyłam na niego z zapytaniem. Jakie stosunki on chce poprawiać ? Po co ?
-Mam nadzieje że będę dla Ciebie jak ojciec - kontynuował.
-Myślisz że będziemy cudowną rodzinką i od tak zastąpisz mi ojca ?
Może jeszcze mam do ciebie "tato" mówić - dałam upust swoim emocjom, zaczęłam krzyczeć i wymachiwać dłońmi w prawo i w lewo tłumacząc dlaczego nigdy nie zastąpi mi taty.
-Nie chce ci nikogo zastępować, chce tylko abyś nie traktowała mnie jako wroga tylko jako przyjaciela, partnera swojej matki i osobę na którą możesz liczy w każdej sytuacji.
A! I w żadnym wypadku nie chcę abyś nazywała mnie tatą, mów mi po prostu Pablo. - uśmiechnął się i wyszedł.
Padłam na łóżko i zakryłam twarz dłońmi. Czas się ogarnąć!
Cały wieczór spędziłam na układaniu rzeczy, składaniu ciuchów i porządkowaniu wszystkiego w swoim pokoju.

__________________________________________________
W końcu skończyłam! Ufff.
Trochę zajęło mi pisanie tego rozdziału, nie powiem... mam nadzieję ze się wam spodoba : )

Miłej niedzieli !
Ciao ♥
  • awatar "És él amor lo qué arranco": uwielbiam opisywanie szczegółowe sytuacji <3 tak ślicznie opisane :))) Dieguś taki miły, kochany i wgl... mam nadzieję, że niedługo spotkają się z Violką ach już nie mgoę się doczekać tego momentu *o*
  • awatar violetta 2 leonetta: Wow>:)
  • awatar Fans de Violetta ♥: :o Mega XD Szkoda że nie ma Leośka ale Diego też może być ♥ Tu jest tak sweet ♥ Dobrze że na górze mam nexta bo komentuje z opuźnieniem XD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (20) ›
 

 
Cześć kochani, dziś zapraszam was na prolog, myślę że się wam spodoba ( ; !
Jutro już pojawi się 1 rozdział, przedstawienie postaci sobie odpuszczę !

PROLOG
***
Życie jest ciężkie, ale nikt nie powiedział że będzie łatwo. Każdy ma jakiś problem, z którym musi się zmierzać codziennie.
Violetta niedawno straciła ojca, w wypadku samochodowym, matka dziewczyny znalazła sobie nowego partnera z którym chce na nowo ułożyć życie.
17nasto latka w ogóle tego nie rozumie i najwidoczniej nie chce zrozumieć. Jak potoczą się losy dziewczyny w nowym otoczeniu ?

-Spakowana ? - do pokoju Violetty weszła mama.
-Dalej nie rozumiem dlaczego to robisz ! Ciągle wszystko się kręci wokół ciebie, nie możesz zrozumieć że ja nie chce jechać z tobą i z tym twoim kochasiem do Argentyny, nie chce ! - krzyknęła dziewczyna i od razu tego pożałowała, zobaczyła u swojej mamy łzy w oczach, nie chciała jej krzywdzić, ale też nie chciała robić coś wbrew sobie.
-Dlaczego ty nie chcesz żebym była szczęśliwa ?
Brunetka nie odpowiedziała nic, tylko opadła na sofę, wiedziała że nie wygra z mamą, ale co miała zrobić ? Ma zostawić tu swoją rodzinę, przyjaciół i wylecieć do obcego kraju, miasta.... od tak ?
-Jutro o 8 wylatujemy ! - dodała mama i wyszła z pokoju dziewczyny trzaskając drzwiami.
Violetta mimowolnie musiała wszystkie swoje rzeczy spakować do walizek.
Już się z wszystkimi pożegnała, a jutro wyjeżdża z Madrytu.

__________________________________________________
I jak ? Może być ? Piszciee komentarze ♥ !
A tak w ogóle co u was ? Jak tam w szkole, jutro w końcu piątek !
Słyszeliscie tą piosenkę ? Ja ją uwielbiam !

Iww.
 

 
Cześć słoneczka !

Wracam do was <3 ! Może ktoś mnie jeszcze pamięta ?
Heheh ♥

Zapewne wiecie że przygodę z pingerem zakończyłam dość dawno temu, ale przypomniałam sobie o tym blogu i że fajnie by było tu wrócić i zacząć od nowa pisać dla was !
Tak że witam po 185 dniach ! <3


Muszę was trochę zaskoczyć, nie będę pisać ani o leami ani o lenettcie.
Główną parą w moim opowiadaniu będzie Dieletta !
Mam nadzieję że sie cieszycie (; !


Nazwę i avatar bloga zaraz zmienię, a potem lecę wam komciać i spamować !

Iww ☻
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (19) ›
 

 
Chwilowo zawieszam bloga, jak na razie nie mam pomysłu na kolejny rozdział. Piszę go i napisać nie mogę ! MASAKRA.
Mam nadzieję że nie będziecie się złościć.
Jak wpadnie mi do głowy jakiś pomysł to od razu napiszę <3
Ciau ♥
 

 
Z góry przepraszam że aż 9 dni nie było rozdziału !!
Ale nie mogę się do niego zabrać . Jutro postaram się napisać go.
Tymczasem mam dla was OS ! Napisałam go na konkurs
Niestety nie docenili go :c hahah się nie dziwie xD
ale może wam się spodoba !
Do jutra (prawdopodobnie)
__________________________________________________
*Leon*
Szliśmy z Violettą przez park, dziewczyna potajemnie kocha się we mnie ale ja niestety nie czuje tego co ona.
-Co dzisiaj będziesz robić ? -zapytała Viola, w tym samym czasie przechodziła obok nas dość wysoka, zgrabna, bardzo ładna, czarnowłosa dziewczyna - Francesca.
Przez chwilę nie spuszczałem z niej oka.
-Leon, słuchasz mnie ? - zezłościła się brunetka.
-Tak, tak ! Przepraszam cie Violetto ale muszę iść - powiedziałem i poszedłem za Francescą.
Naglę dziewczyna znikła mi z oczu. Porozglądałem się trochę i spojrzałem na niebo,
zdawało się że zaraz zacznie padać, więc postanowiłem pójść do domu,
myślałem cały czas o Francesce -ta dziewczyna zawróciła mi w głowie.
Ulice pustoszały, deszcz zaczynał kropić .
Rozglądałem się za schronieniem, nie zdążyłbym dobiec do domu.
I wtedy zobaczyłem ciemnowłosą dziewczynę siedzącą samą w sukience na ramiączkach i rozmyślającą.
Deszcz coraz mocniej padał, a ta siedziała.
Zdjąłem bluzę i podbiegłem do dziewczyny.
-Masz bo się przeziębisz - założyłem jej na plecy.
Ona popatrzyła na mnie wielkimi oczami, widać że płakała.
-Coś się stało ? -zapytałem, lecz ona tylko pokręciła głową, nic nie odpowiedziała.
-Przecież widzę że tak !
Spojrzała mi w oczy i przytuliła.
-Właśnie dowiedziałam się że zostałam adoptowana.- wyszeptała mi do ucha.
Ja na te słowa jeszcze mocniej ją przytuliłem.
Zapadła między nami cisza, nie musieliśmy nic mówić, tylko tak staliśmy przytuleni w deszczu.
Ciszę przerwało nam kichnięcie Francesci.
-Odprowadzić cię do domu ? - zapytałem, nie chciałem aby dziewczyna była chora.
-Nie, nie chcę na razie tam wracać, zostanę tu może z godzinę lub dwie i wtedy pójdę - odpowiedziała i usiadła na ławce.
-Nie ma mowy, pójdziemy do mnie - rzekłem i wziąłem dziewczynę na ręce, wtedy ona się pierwszy raz uśmiechnęła.

*Fran*
Chłopak miał piękny dom i bardzo fajnych rodziców.
Siedzieliśmy u niego w pokoju i opowiadaliśmy o sobie, Leon dużo żartował i poprawił mi humor.
W końcu przestało padać, ubranie i włosy mi lekko podeschły więc postanowiłam że już pójdę do domu.
Ubrałam chłopaka bluzę nie pytając się go o zdanie.
-Odprowadzisz mnie ?
Leon uśmiechnął się dziarsko i krótko odpowiedział.
-Jasne.
Staliśmy pod moim domem, chłopak cały czas się uśmiechał.
-Dzięki że mnie odprowadziłeś, jesteś świetny ale muszę już iść - powiedziałam i odwróciłam się, miałam już odchodzić
lecz on złapał mnie za rękę.
-Czekaj. - powiedział.
Nasze twarze dzieliło tylko kilka centymetrów.
Czułam zapach jego perfum. Zapach przy którym nie umiałam się skupić i myśleć.
-Cała moja rodzina patrz na nas z okna - wydusiłam
-Nieważne - odparł i pochylił się aby mnie pocałować.
Niewinny całus przerodził się w namiętny, ognisty pocałunek.
Moje ręce owinęły mu się na karku, a palce wplotły się w jego włosy.
Ten pocałunek mógłby trwać wiecznie, nie obchodziło mnie że wszyscy się nam wpatrują, to była
nasza chwila, nic i nikt nie było w stanie ją nam przerwać.
 

 

V

*Cami*
Leon ma takie ładne oczy i ten chłopięcy urok.
Camila! Co ty robisz ? -pomyślałam.
Wstałam z łóżka, trochę krępująca sytuacja, widać było że Leon też się zawstydził.
-Idziemy na kolację ? -zapytałam by przerwać tą chwilę.
-No. - odpowiedział krótko i poszliśmy do holu.
Tam czekali już na nas rodzice.
Szliśmy do hotelowej restauracji. Tam było bardzo przyjemnie, a dania były przepyszne, tylko że w tamtej chwili marzyłam o odrobinie snu.
Następnego dnia, wszyscy poszli na plażę. Mi ta opcja nie odpowiadała, wolałam pochodzić sobie po mieście i pozwiedzać. Po śniadaniu z Leonem wybraliśmy się na lody, ogólnie czas mijał nam bardzo dobrze.
Myślałam o tym co wczoraj wieczorem się wydarzyło, niby nic ale jednak...
Naglę podszedł do nas jakiś koleś, nie wiem co chciał nie rozumiałam go, na szczęście Leon umiał portugalski.
-Co chciał ? -zapytałam gdy już poszedł.
-Zaprosił nas do klubu blisko hotelu - odpowiedział Leon.
-Dobry pomysł, idziemy ? -zapytałam i spojrzałam na chłopaka, wiem że Leon nie lubi tego typu rozrywek.
-Możemy iść - odparł, a ja przytuliłam chłopaka, to nie był taki uścisk jak zawsze, wtedy Leon sam się do mnie przytulił, a zawsze ja wieszałam się na nim.
Wyrwałam się z objęć chłopaka, przez chwilę przyszło mi na myśl że moglibyśmy być parą, ale to nie możliwe, jesteśmy z innych światów, nie wiem czy pokochał by taką przybłędę jak ja.
-Wracajmy - powiedziałam, Leon bez słowa złapał mnie za rękę i ruszyliśmy w stronę hotelu.

po kolacji ja od razu pobiegłam do pokoju wziąć prysznic, wysuszyłam włosy i lekko je wymodelowałam, zrobiłam makijaż i założyłam wybraną sukienkę.
Byłam gotowa!
Weszłam do pokoju Leona, chłopaka nie było/
Usłyszałam dźwięk lanej wody, a potem śpiew bruneta.
Usiadłam na jego łóżku i czekałam aż wyjdzie z łazienki, ku mojemu zdziwieniu nie zajęło mu to dużo czasu.
-Cami, ślicznie wyglądasz- powiedział brunet i zbliżył się
-Dzięki, ty też - odparła i uśmiechnęłam się.
W klubie był straszny tłok, głośna muzyka i dużo przystojniaków, lecz w tamtej chwili moją uwagę przyciągał tylko Leon.
-Zatańczymy ? - zapytał chłopak.
Ja oczywiście nie mogłam mu odmówić, bawiliśmy się jak nigdy.
Nie wiedziałam że on tak dobrze tańczy.

*Leon*
Camila oświecała cały ten wieczór, nie mogłem przestać na nią patrzeć.
Wyszliśmy na zewnątrz by zaczerpnąć odrobinę świeżego powietrza.
-Dobrze się bawisz ?
-Tak, dawno nie byłam na takiej imprezie - odparła i uśmiechnęła się szeroko.
Wtedy nasze oczy znowu się spotkały, Cami przybliżyła się,
nas dzieliły centymetry i wtedy gdy nasze wargi się dotknęły, poczułem ze całuje kogoś bardzo bliskiego.
__________________________________________________
No i kolejny rozdział jest !
Podobał wam się ?
Dziękuję wam za komentarze * <3
 

 

IV

*Camila*
Nadszedł czas wyjazdu, wszyscy wpakowaliśmy się do jednego samochodu, w sumie było dużo miejsca, ale dalej jestem zdania że mogliśmy lecieć samolotem.
Najpierw kierował mój tata, po przejechaniu granicy tak się zestresował że nawet nawigacji nie słuchał, więc zmienił go pan Verdas. Leon jako trzeci zmiennik jechał w nocy, ponieważ był młodszy i było pewne że nie zaśnie.
Wszyscy wepchali się na tyły, a ja zasiadłam obok kierowcy.
-Czego się nie prześpisz ? - zapytał brunet.
-Nie śpię w samochodzie, potem jestem cała połamana, a po drugie ktoś musi cię pilnować -odpowiedziałam.
-Boisz się że się zgubie ? -spojrzał na mnie chłopak
-Nie, o to boje się jak prowadzi tata - rzekłam i oboje uśmiechnęliśmy się.
Po paru godzinach jazdy, zachciało mi się do ubikacji, niepotrzebnie tyle piłam, ale w dzień było bardzo upalnie.
-Mógłbyś się zatrzymać na tej stacji ? Muszę do toalety - powiedziałam, Leon bez wahania wykonał moje polecenie.
Wyszłam z samochodu i szybko pobiegłam do toalety, Przed wyjściem przy samochodzie stał Leon z kubkiem kawy.
Moje ciało przeszły dreszcze, było zimno a ja miałam sukienkę na ramiączkach.
Podeszłam do Leona.
-Zimno ci ! - powiedział gdy na mnie spojrzał i objął ręką.
-Daj się napić - wydarłam z jego ręki kubek i wzięłam łyk kawy.
-Weź samochód i podaj mi portfel, jestem głodna.
-Daj spokój, kupię ci ! - powiedział i weszliśmy do środka.
Moje oczy powędrowały na półkę z chipsami, ale po dłuższym zastanowieniu stwierdziłam ze nie mam na nie ochoty, wzięłam jakieś ciastka i coś do picia, bo co więcej mogła kupić na stacji paliw.
W samochodzie spędziliśmy jeszcze dobre 3 godziny jazdy nim znaleźliśmy się na miejscu.

*Leon*
Hotel był całkiem fajny, pokój miałem na szczęście osobny, z tego co wiem to Camila też.
Łóżko mieściło się na przeciwko wielkiego okna, widok był nieziemski.
Po boku jakieś szafki na ubrania i wejście do łazienki, a z drugiej strony wyjście na korytarz, jedyny minus tego pomieszczenia to taki że nie było balkonu.
Wziąłem szybki prysznic, do kolacji było jeszcze dużo czasu.
-Cześć - weszła Cami i zaczęła rozglądać się po pokoju.
-Hej, bardzo zmęczona ? -zapytałem, dziewczyna lekko się uśmiechnęła i opadła na łóżko, widać było że najchętniej poszła by spać, ale wspólne kolacje w tej rodzinie są tak jakby obowiązkowe, na pewno bardzo ważne.
Położyłem się obok niej.
Wtedy spojrzeliśmy na siebie, dopiero teraz zauważyłem jakie ona ma piękne oczy.
Odgarnąłem jej włosy z policzka, mógłbym się patrzeć na nią bez końca.

__________________________________________________
Po trzech dniach jest w końcu rozdział !
Podobał wam się ?


__________________________________________________
 

 

III

*Leon*
Już po wszystkim, po rozdaniu świadectw, dyplomów no i po show. Jestem już absolwentem tej szkoły, będzie co wspominać.
-Kochanie o czym myślisz ? - zapytała Viola
-O niczym ważnym -odpowiedziałem, zatrzymaliśmy się i usiedliśmy na ławce.
Jutro wyjeżdżamy na rodzinne wakacje i chcę trochę czasu spędzić z moja dziewczyną.
-Będę tęsknić - powiedziała i wpiła się w moje usta, trudno było nazwać tą czynność pocałunkiem, nie czułem nic wyjątkowego. Zaczęliśmy się spotykać bo nasze rodziny prowadzili kiedyś wspólne interesy i do teraz tak zostało. Lubie ją, ale chyba tylko tyle.
-Ja też - powiedziałem i objąłem Violette. - Jednak boję się z nią zerwać.
Zadzwonił telefon Violi, okazało się że musi wracać, pożegnałem się z nią i poszliśmy w swoje strony.


*Cami*
Jestem już spakowana na wakacje . Zeszłam na dół, rodzice jeszcze byli w pracy, przed wakacjami musieli zostać dłużej i zrobić wszystko czego jeszcze nie zrobili. Postanowiłam pójść do Leona.
Weszłam do jego domu bez pukania, zawsze tak wchodzę- jak do siebie. Rodziców Leona również nie było.
Więc weszłam do jego pokoju, trochę mnie to zdziwiło bo nikogo nie było tam, a Leon rzadko opuszcza swój pokój. Czyżby go w domu nie było ?
Poszłam jeszcze poszukać po mieszkaniu ale go nie znalazła i zdecydowałam że poczekam na niego na górze.
Położyłam się na łóżku i czekałam na niego tak długo że nawet nie wiem kiedy zasnęłam,
naglę ktoś zaczął dotykać mnie po ramieniu.
Otworzyłam lekko o czy i ujrzałam sylwetkę chłopaka.
-Cami ! - usłyszałam głos Leona - przeciągnęłam się i wstałam.
-Co ty tu robisz ? -zapytał zdziwiony chłopak.
-Czekałam na ciebie i zasnęłam - odpowiedziałam i potarłam oczy.
-Mogłaś zadzwonić to bym szybciej przyszedł - powiedział i usiadł obok mnie.
Ja zrobiłam więcej miejsca chłopakowi i spoglądałam na niego raz po raz, był jakiś dziwny.
-Co ci jest ? Chory jesteś ? - Zaczęłam dotykać go po twarzy i sprawdzać czy czasem nie ma gorączki
-Przestań - powiedział i zabrał moją rękę ze swojej twarzy.
-To co ci jest ? -dopytywałam się.
-Nie ważne - odpowiedział i uśmiechnął się
-Ale fajnie że jutro już wyjeżdżamy ! - powiedziałam by zmienić temat
-Ja bym się tak nie cieszył, rodzice wynajęli vana i jedziemy do Brazylii samochodem.
-Jak to ? To już nie mogli zarezerwować biletów samolotowych - wistnęłam i położyłam głowę na ramieniu chłopaka, on objął mnie ręką i przez chwilę siedzieliśmy w ciszy. To nie była niezręczna cisza, mogliśmy mówić tylko nie było takiej potrzeby, lubiłam takie chwilę z Leonem.
-Będziesz tęsknić za Violettą, w końcu nie będziecie się widzieć całe dwa miesiące - zapytałam chłopaka by się z nim trochę podroczyć .
-Nie - odpowiedział krótko, jego reakcja trochę mnie zdziwiła, jak można nie tęsknić za własną dziewczyną i to przez taki długi okres czasu.
-Jak to ? - odparłam.
-Nie wiem dlaczego z nią w ogóle jestem, nie kocham jej - odpowiedział.
-A ja wiem - rzekłam, a w tej samej chwili do pokoju wszedł pan Verdas.
-Dzień dobry - przywitałam się
-Cześć Cami, nie wiedziałem że jesteś - powiedział i uśmiechnął się.
-Zejdźcie na dół, obiad zaraz będzie - dodał i wyszedł.
-Ja też już wiem - odpowiedział Leon i zaczęliśmy się śmiać.
Dzień miną nam bardzo miło, dobrze się czuje w towarzystwie Leona, on w moim chyba też.

_________________________________________________
I kolejny rozdział jest !
 

 

II

*Leon*
Wstałem później niż zwykle, jutro zakończenie roku, nareszcie !
Przetarłem oczy i zacząłem szukać w szafie ubrań. Rodzice byli już w pracy.
-Cześć ! -do pokoju weszła Camila
-Co ty tu robisz ? - byłem trochę zdziwiony, bo zwykle ona wyrobić się nie może.
-Czekam ! - odpowiedziała i usiadła na łóżku.
-Cami, ja się chce przebrać - powiedziałem i wyjąłem ubranie z szafy,
-Nie krępuj się - odpowiedziała i wpatrywała się we mnie.
Wiedziałem że i tak nie uda mi się jej wyprosić z pokoju, więc zdjąłem piżamę i zacząłem się ubierać.
Dziewczyna dalej patrzyła się na mnie, nie spuszczając oka.
-Dlaczego tak się patrzysz ? -zapytałem speszony
Dziewczyna nie odpowiedziała tylko wkuła wzrok w coś innego.
Gdy byłem już gotowy, Cami podeszła do mnie i zaczęła poprawiać mi włosy.
-Zostaw - złapałem jej rękę.
-Chciałam tylko pomóc - odpowiedziała i ruszyliśmy w stronę samochodu.
Spóźnieni byliśmy na pierwsze zajęcia więc nie poszliśmy na nie.


*Cami*
-Leon nie idźmy dziś do Studia - zaproponowałam chłopakowi, choć wiedziałam że on się nie zgodzi.
-Szczerze to mi też się nie chce - odpowiedział co mnie bardzo zaszokowało
-Więc nie idziemy ? - dopytałam z entuzjazmem żeby się upewnić
-Nie idziemy -odpowiedział.
Bardzo się ucieszyłam że choć raz w życiu zrobimy coś "szalonego".
-To co będziemy robić ? - spojrzał na mnie Leon.
-Przed wyjazdem na wakacje muszę sobie dokupić kilka rzecz, pojedziesz ze mną ?
Leon nie odpowiedział tylko skiną głową i ruszył .
Gdy byliśmy już przed pierwszą lepszą galerią, handlową wyszliśmy z samochodu.
-Co dokładnie chcesz sobie kupić ? -zapytał chłopak
-Sukienkę, buty i może strój kąpielowy - odpowiedziałam.
Leon pokręcił oczami i weszliśmy do pierwszego sklepu.
Sprzedawczyni pokazała mi kilka całkiem ładnych sukienek.
-Która ci się podoba Leon ? - spojrzałam na chłopaka
-Wszystkie są ładne - odpowiedział i usiadł na fotelu.
-Przecież wszystkich nie wezmę !
-Dlaczego ? - zapytał chłopak, w tej rodzinie nie istnieje słowo "niedostatek".
Pokręciłam oczami i postanowiłam dwie które najbardziej wbiły mi się w gusta sukienki przymierzyć.
Pokazywałam się chłopakowi, ale gdybym założyła na siebie worek to i tak by powiedział że "ładnie wyglądam".
Więc wzięłam te dwie.
-Ja zapłacę - odpowiedział Leon, przystałam na jego propozycję.
Chodziliśmy po sklepach i kupowaliśmy wszystko co popadło, ja kupowałam a Leon potem nosił moje torby z zakupami.

Gdy już byliśmy pod moim domem, chłopak pomógł mi zabrać się z tym wszystkim.
-Jestem ! - krzyknęłam w głąb domu i odłożyłam zakupy na ziemię.
-Dzięki - zwróciłam się do Leon, on uśmiechnął się lekko a ja pocałowałam go w policzek.

__________________________________________________
Trochę taki denny -,-
Ale to nic, następne będą lepsze !
 

 

I

*Cami*
-Szybciej !- pośpieszał mnie Leon.
-Już, już - dokrzyczałam chłopakowi, złapałam plecak i zeszłam na dół. Tam czekał już zniecierpliwiony Leon.
-Pa mamo, pa tato !- rzuciłam w głąb domu i wyszłam razem z chłopakiem.
Moi opiekunowie kazali mówić do siebie "rodzice", mi to nie przeszkadza, nawet nie czuję się dziwnie gdy tak ich nazywam bardzo ich kocham i jestem wdzięczna za to co dla mnie zrobili.
-Przez ciebie się spóźnimy - narzekał Leon otwierając mi drzwi do samochodu.
-Jak będziesz szybko jechał to się nie spóźnimy - odparłam i poczochrałam chłopakowi włosy.
Leon westchną, on z natury jest spokojny, a ja to jego przeciwieństwo.
Dzwonek na pierwszą lekcje zabrzmiał gdy przekraczaliśmy próg szkoły.
Naglę na Leona wpadła jego dziewczyna- Violetta.
Nigdy jej nie lubiłam, nie wiem dlaczego. Może przez to że traktuje mnie jak gówniarę i zachowuję się jakby była zazdrosna o mnie i Leona. Biedny Leon, jak on może z kimś takim być...
Ale to jego życie.
-Cześć Violu - odezwał się chłopak, uwalniając się z uścisku dziewczyny.
-Cześć kochanie ! -powiedziała i pocałowała chłopaka.
To było ohydne. W ogóle do siebie nie pasowali.
-To ja idę do klasy - powiedziałam, ale oni zignorowali moje słowa, zajmowali się sobą.

Pierwsze zajęcia dłużyły się w nieskończoność, lekcja z Gregorio jest bardzo męcząca. Potem zajęcia z Angie - bardzo lubię tą nauczycielkę, jest pogodna i zawsze uśmiechnięta. Przychodzenie do niej na lekcje to przyjemność.
Zadzwonił dzwonek, długa przerwa. Wychodząc na korytarz rozglądałam się za Leonem, umówiliśmy się na lunch.
-Cami! -usłyszałam głos chłopaka za sobą.
Odwróciłam się a przy mnie stał już Leon z Violettą.
-Idziemy ? -zapytał pogodnie chłopak
-Tak ! - odpowiedziałam i ruszyliśmy w stronę kawiarni. Byłam zła że Leon wziął swoją dziewczynę. Chciałam abyśmy sami poszli i pogadali jak kiedyś.


*Leon*
Usiedliśmy wszyscy przy stoliku i przeglądaliśmy karty.
-Na co macie ochotę? -zapytałem
-Może jakieś ciasto - odpowiedziała Cami, sam miałem ochotę na coś słodkiego.
-Nie jedz tyle słodyczy bo będziesz jeszcze grubsza - powiedziała uszczypliwie Viola do Cami.
Rudowłosa zmarszczyła brwi, widziałem że najchętniej odgryzłaby się Violetcie, ale prosiłem ją aby się we dwie zaprzyjaźniły. Cami to najlepsza przyjaciółka, próbuję być miła dla Violi...
-Nie, my z Leonem weźmiemy sałatki - dodała szatynka.
Gdy Cami objadała się ciastem, my z Violettą jedliśmy sałatkę.


*Cami*
Po szkolę wróciłam do domu, mieliśmy gości - państwo Verdas odwiedzili nas.
Nasze rodziny bardzo się przyjaźnią.
-Dzień dobry - powiedziałam do rodziców Leona.
-Cześć - odpowiedzieli i uśmiechnęli się szeroko - zawsze ich lubiłam, nie rozumiem dlaczego tak chcą planować wszystko za Leona.
-Cieszysz się że za niedługo wakacje ? -zapytała pani Verdas.
-Tak, przyda się trochę odpoczynku od szkoły - odpowiedziałam i odwzajemniłam uśmiech.
-W tym roku planujemy wspólne wakacje, co ty na to ? -zapytał "tata".
Ja nie miałam nic przeciwko, nawet bardzo to mnie to ucieszyło. W końcu nie będę musiała spędzać z rodziną wszystkich dni na plaży.
My z Leonem wolimy aktywniejsze odpoczynki, niż smażenie się na słońcu.
-Bardzo dobry pomysł- odpowiedziałam.

Do zakończenia roku zostało 3 dni, potem wyruszamy na wakacje.
Muszę sobie jeszcze parę rzeczy dokupić.
Oby Violetta z nami nie jechała,

__________________________________________________
I pierwszy rozdział mamy za sobą !
Podobał się : ) ?
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Camila i Leon mieszkają w spokojnej dzielnicy, pochodzą z bogatych domów i są sąsiadami. Przyjaźnią się od dzieciństwa, można by powiedzieć że są tacy sami, ale czy na pewno ?
Leon nie wie o Cami jednego szczegółu, w sumie oprócz Camili i jej opiekunów nikt o tym nie wie.
Gdy dziewczyna miała 5 lat jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym, Cami trafiła do domu dziecka, znalazło się małżeństwo które chciało mieć dzieci lecz nie mogło, więc zaadoptowanie dziecka to było jedyne wyjście.
Los chciał że tym dzieckiem była Camila.
Od tamtej pory zamieszkali w Buenos Aires.
Tam Cami poznała Leona, zaczęła chodzić do szkoły muzycznej i miała normalnie życie.

Teraz Camila ma 17 lat, a Leon 20. Mimo iż między nimi jest 3 lata różnicy, bardzo się lubią nawet można powiedzieć że czują coś więcej niż przyjaźń. Dlaczego nie są razem ?
Leonowi rodzice już zaplanowali przyszłość i wybrali dziewczynę, chłopak chcę sam decydować o swoim losie ale boi się sprzeciwić.
Co stanie się gdy obie rodziny pojadą na wspólne wakacje ?


*Postacie*

Camila Torres ( 17 l.)

"Nie pytaj mnie, czy pomogę Ci..
wiesz że tak, w sumie tyle mogę dziś.. "

Leon Verdas ( 20 l.)

"To jakby mieć dwa życia, albo więcej..."

Violetta Castillo ( 19 l.)

"Zbyt wiele oddałam, żeby tak po prostu polec"

Zapraszam do czytania rozdziałów <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Cześć, jestem Iwona z bloga:
http://podemospintar.pinger.pl/
Będę tu pisać opowiadania o Leami - Leonie i Cami <3
Postanowiłam tak gdyż mało w ogóle jest o Cami opowiadań :c !
A według mnie jest świetną postacią w Violettcie : )
Mam już pomysł na opki ;3

Dziś jeszcze dodam prolog i postacie. Mam nadzieję że będziecie czytać!

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›